Chybiony pomysł

20-05-2009

sześciolatków – ileż to łez wylali rodzice, którzy nie zgadzali się z taką polityką, ile pieniędzy poszło na ich przekonywanie, ile stresu stało się udziałem dyrekcji placówek oświatowych oraz władz samorządowych, które nagle musiały zapewnić dodatkowe miejsca w szkołach. Krótko mówiąc stres, chaos i zamęt. Tak naprawdę, nie do końca wiadomo, jaki cel przyświecał twórcy tego pomysłu…

Powszechny problem z dostępem do przedszkoli dla dzieci jest znany doskonale tym, którzy choć raz próbowali posłać swojego malucha do tej placówki. To, że dzieci z każdym rokiem stają się inteligentniejsze i w dobie Internetu opatrzone coraz to większą wiedzą wiadomo już dawno. Poziom nauczania przedszkolnego i brak regulacji w sprawach powszechnego dostępu do przedszkoli wielu dzieci, wymaga natychmiastowej i pierwszoplanowej ingerencji. W późniejszym czasie dopiero można myśleć o szybszej edukacji szkolnej dzieci w wieku przedszkolnym. Taka kolejność zdarzeń dałaby szanse przede wszystkim tym maluchom, których start ze względu na status społeczny i ekonomiczny rodziców, bądź miejsce zamieszkania jest zatrzymany. Wiele dzieci wiejskich ma bardzo zły dostęp do przedszkoli ze względu na ich notoryczny brak w gminach i wsiach.

 

Wiadomo powszechnie, że przedszkolna jest kluczowa dla szans edukacyjnych dziecka. Wysoki poziom nauki w szkole często dyskwalifikuje i zniechęca dziecko, które z trudem dogania swoich kolegów. Wysłanie sześciolatków do szkoły, bez uprzedniego przygotowania zaplecza przedszkolnego, spowoduje masowe zatrzymanie i ogromną przepaść pomiędzy dziećmi z różnych środowisk. Na pewno nie uda się rozładować placówek przedszkolnych poprzez dziwne ustawy o obowiązku szkolnym dzieci poniżej 7 roku życia. To jakby „budować dom od komina”.

Tagi: , ,

Powiązane wpisy

Kategoria Bez kategorii 21:06

Brak komentarzy