Gry potrafią edukować

30-07-2009

Zaczęły się wakacje i nasze dzieci zamiast wybywać z domu, całe dnie najchętniej spędzają przed komputerem? No cóż, wirtualny świat ma ogromną moc przyciągania. Czy warto zatem walczyć z technologią, która coraz bardziej opanowuje nasze życie? Jest to jedno z najpotężniejszych narzędzi edukacji z czego niewielu nauczycieli zdaje sobie sprawę. Okazuje się bowiem, że mali gracze komputerowi uczą się podczas gier rzeczy bardziej złożonych niż niejedno zadanie w szkole.
nawet te, które nie mają celu edukacyjnego, wymagają opanowania pewnych umiejętności percepcyjnych, niezbędnych do codziennego życia. Rozwój społeczny, emocjonalny, poznawczy i fizyczny oraz umiejętności motoryczne, koordynacja oko-ręka, kreatywność, uwaga i umiejętność rozwiązywania problemów – to tylko niektóre z nich.
Udowodniono również, że pozwalają na pogłębianie zdolności społecznych. Wiele gier wymaga bowiem współzawodnictwa, najwięcej jest tego wśród tych gier, w których spotykają się gracze poprzez sieć. Tu też pojawiają się kolejne umiejętności (nauka języka, współpraca w grupie, zarządzanie zespołem). Tą prawdę powinni sobie uświadomić przede wszystkim rodzice.

Warto jest jednak poznać system oznaczania gier. Opracowany on został przez profesjonalistów z tej dziedziny - Pan-European Game Information, . Warto zatem poznać ten system, aby świadomie zakupić odpowiednie dla naszego dziecka. Większość gier jest odpowiednia dla graczy w każdym wieku, ale z wielu z nich powinny korzystać wyłącznie starsze dzieci i młodzież. System wprowadził również oznaczenia dotyczące zawartości gier. Na nich określone jest czy gra jest drastyczna czy zawiera sceny o narkotykach, seks, strach i przemoc. Rodzic obeznany z Internetem może łatwo sprawdzić, co znajduje się w danej grze nawet wtedy, gdy pudełko od niej w cudowny sposób „zaginęło“ lub zostało „pożyczone koledze“.

Tagi: , , , , ,

Powiązane wpisy

Kategoria Bez kategorii 08:08

Brak komentarzy

Chybiony pomysł

20-05-2009

sześciolatków – ileż to łez wylali rodzice, którzy nie zgadzali się z taką polityką, ile pieniędzy poszło na ich przekonywanie, ile stresu stało się udziałem dyrekcji placówek oświatowych oraz władz samorządowych, które nagle musiały zapewnić dodatkowe miejsca w szkołach. Krótko mówiąc stres, chaos i zamęt. Tak naprawdę, nie do końca wiadomo, jaki cel przyświecał twórcy tego pomysłu…

Powszechny problem z dostępem do przedszkoli dla dzieci jest znany doskonale tym, którzy choć raz próbowali posłać swojego malucha do tej placówki. To, że dzieci z każdym rokiem stają się inteligentniejsze i w dobie Internetu opatrzone coraz to większą wiedzą wiadomo już dawno. Poziom nauczania przedszkolnego i brak regulacji w sprawach powszechnego dostępu do przedszkoli wielu dzieci, wymaga natychmiastowej i pierwszoplanowej ingerencji. W późniejszym czasie dopiero można myśleć o szybszej edukacji szkolnej dzieci w wieku przedszkolnym. Taka kolejność zdarzeń dałaby szanse przede wszystkim tym maluchom, których start ze względu na status społeczny i ekonomiczny rodziców, bądź miejsce zamieszkania jest zatrzymany. Wiele dzieci wiejskich ma bardzo zły dostęp do przedszkoli ze względu na ich notoryczny brak w gminach i wsiach.

 

Wiadomo powszechnie, że przedszkolna jest kluczowa dla szans edukacyjnych dziecka. Wysoki poziom nauki w szkole często dyskwalifikuje i zniechęca dziecko, które z trudem dogania swoich kolegów. Wysłanie sześciolatków do szkoły, bez uprzedniego przygotowania zaplecza przedszkolnego, spowoduje masowe zatrzymanie i ogromną przepaść pomiędzy dziećmi z różnych środowisk. Na pewno nie uda się rozładować placówek przedszkolnych poprzez dziwne ustawy o obowiązku szkolnym dzieci poniżej 7 roku życia. To jakby „budować dom od komina”.

Tagi: , ,

Powiązane wpisy

Kategoria Bez kategorii 21:06

Brak komentarzy